Zostało już tylko kilka stron. Między zdaniami pojawiła się myśl, żeby zmienić plan dnia, odłożyć zadania administracyjne i zamiast tego pójść do zimowego lasu na spacer. Wstawiłam wodę oddając ciężar podjęcia decyzji kolejnemu kubkowi kawy.
Odgłos kocich łapek po schodach przyciągnął moją uwagę. Zanim wieśniaczka o wyglądzie księżniczki pojawiła się w zasięgu mojego wzroku, obdarzałam ją uśmiechem i słowami ciepłego powitania.
Wstałam od stołu i uważnie obserwowałam czego teraz potrzebuje mój kot. Zwierzę przystanęło na środku kuchni i zadało mi zagadkę w postaci lekkiego mruknięcia. Kucnęłam obok kotki.
– Dzień dobry koteczku. Co byś chciała? Śniadanko? Wycieczkę? Czy przytulanko?
Kotka zatańczyła powoli przy moich stopach lekko muskając mnie puszystym ogonem wygiętym w znak zapytania. Patrzyłam na przyjaciółkę z tyłu głowy czując napięty grafik, dużo pracy. Plan w telefonie mrugał wyznaczonymi godzinami.
Pozamykałam klapki w umyśle i usiadłam na podłodze. Delikatnie uniosłam Puśkę i położyłam ją sobie na kolana. Zwierzę zamruczało i wbiło łepek w moje ramiona. Chwila czułości. Wymiana. Mały dotyk to też bliskość. Dzisiaj. Teraz.
Trzy minuty później kotka wyskoczyła w stronę swojej stołówki, spałaszowała posiłek i wróciła na swoje krzesełko.
Wróciłam do przerwanego procesu parzenia kawy i ostatniego rozdziału książki.
Wart było zrobić przerwę i dać pupilowi trzy minuty czułości. Ciekawe, dlaczego zwierzętom tego nie odmawiamy, a z ludźmi jest inaczej.
Mam tylko dzisiaj.
