RÓŻOWY ŚLEDŹ | Po raku | kontakt@rozowysledz.pl

Zostało już tylko kilka stron. Między zdaniami pojawiła się myśl, żeby zmienić plan dnia, odłożyć zadania administracyjne i zamiast tego pójść do zimowego lasu na spacer. Wstawiłam wodę oddając ciężar podjęcia decyzji kolejnemu kubkowi kawy. 

Odgłos kocich łapek po schodach przyciągnął moją uwagę. Zanim wieśniaczka o wyglądzie księżniczki pojawiła się w zasięgu mojego wzroku, obdarzałam ją uśmiechem i słowami ciepłego powitania. 

Wstałam od stołu i uważnie obserwowałam czego teraz potrzebuje mój kot. Zwierzę przystanęło na środku kuchni i zadało mi zagadkę w postaci lekkiego mruknięcia. Kucnęłam obok kotki. 

– Dzień dobry koteczku. Co byś chciała? Śniadanko? Wycieczkę? Czy przytulanko?

Kotka zatańczyła powoli przy moich stopach lekko muskając mnie puszystym ogonem wygiętym w znak zapytania. Patrzyłam na przyjaciółkę z tyłu głowy czując napięty grafik, dużo pracy. Plan w telefonie mrugał wyznaczonymi godzinami. 

Pozamykałam klapki w umyśle i usiadłam na podłodze. Delikatnie uniosłam Puśkę i położyłam ją sobie na kolana. Zwierzę zamruczało i wbiło łepek w moje ramiona. Chwila czułości. Wymiana. Mały dotyk to też bliskość. Dzisiaj. Teraz. 

Trzy minuty później kotka wyskoczyła w stronę swojej stołówki, spałaszowała posiłek i wróciła na swoje krzesełko. 

Wróciłam do przerwanego procesu parzenia kawy i ostatniego rozdziału książki. 

Wart było zrobić przerwę i dać pupilowi trzy minuty czułości. Ciekawe, dlaczego zwierzętom tego nie odmawiamy, a z ludźmi jest inaczej. 

Mam tylko dzisiaj.