Patrzę na tytuł, który napisałam i zastanawiam się, jak głęboko jesteśmy sterowani przez to i inne tego typu zdania, do widzenia rzeczywistości dwubiegunowo. Albo-albo. Zero-jeden. Mieć czy być? Nikt (o proszę – znowu moje skrajne spojrzenie) w szkole nie uczy nas dokładania opcji, żeby miara nabrała kolorów. Niby mamy sześciostopniową skalę ocen w szkole, w zawodach sportowych mamy punktację, więc powinniśmy umieć dostrzegać to, co pomiędzy najlepszą a najmniejszą liczbą.
Mówią, że chciwość człowieka jest nie do zatrzymania. Wydaje mi się, że idea Black Friday wykorzystała to idealnie. Zaobserwowano u konsumentów spadek chęci do robienia czegokolwiek, a już na pewno do robienia dodatkowych zakupów w tym okresie, więc genialnie wprowadzono tydzień super obniżek. I znów ludzki mózg znalazł zaprzeczenie naturalnych cykli w naturze w naszej szerokości geograficznej. Gdy spadają liście, deszcz zamienia się w śnieg, a zwierzęta częściej śpią oszczędzając energię – ludzie szaleją w sieci i sklepach dokupując kolejne dobra. Nie jestem przeciwnikiem handlu i uwielbiam konsumpcję, mimo że jak powiedział mój Szef “konsumpcja jest wrogiem przedsiębiorczości”. Rozwijamy ekonomię dzięki wymianie handlowej. To jest wymiana energii. Twój towar lub usługa za mój pieniądz.
Pieniądz jest ważny również w chorobie. Gdy zaczynamy chorować poważnie, nie pomagają nam żadne promocje. Czy choroba to pytanie o mieć czy być?
Obserwuję ludzi i jestem pełna uznania, że mimo rozdmuchanej konsumpcji nadal potrafimy wesprzeć innych. Zbiórki, zrzutki i pomoc ludziom, których życie łamie choroba są na to dowodem.
Dzisiaj nie robię żadnej promocji. Zapraszam Państwa do wsparcia rodzinie, która walczy o swoje być. Temat jest mi bliski, bo to choroba nowotworowa blokuje tej dwójce Rodziców nie tylko skorzystanie z Black Friday, ale ogranicza im normalne funkcjonowanie. Moja choroba miała szybki przebieg, ale jak wszyscy czujemy pod skórnie, nie wiadomo, co komu pisane. Dlatego jednocześnie chylę czoła przed Anią i Maćkiem za to, że starają się – sami będąc przeciętymi na pół przez ból i cierpienie – walczyć o własne życie, żeby ich synek miał kochanych rodziców.
Postanowiłam dzisiaj udostępnić tę zbiórkę, bo na zdrowie nie ma promocji.
Z wdzięcznością.
